Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Mercedes / TopGarage

Mercedes-AMG E63

Ta niepozorna limuzyna potrafi upokorzyć właścicieli większości sportowych samochodu w sprincie spod świateł. Na przyspieszenie do setki potrzebuje jedynie 3,4 s, czyli tyle co, Ferrari 488 Italia. A jeśli spadnie deszcz Ferrari może przegrać rywalizację, ponieważ odpycha się wyłącznie tylnymi kołami. Mam na myśli wersję E 63 S o mocy 612 KM. Ponieważ w ofercie występuje też 571-konna odmiana bez S. Ale mamy dobry przykład filmu „Chłopaki nie płaczą”, że „S” w nazwie ma znaczenie. Rzeczywiście w tym wypadku trudno się opanować i nie pójść na całość.

Mercedes-AMG E63 4MATIC+ | TEST | Pierwsza jazda (slajd 13 z 17)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego